poniedziałek, 10 listopada 2014

Dorsz zapiekany ze śmietaną - "bacalhau com natas" i kilka wspomnień z wakacji

Przyszła jesień, za oknem szaro i buro. Zawsze o tej porze zbiera mi się na wspominki z wakacji - najlepiej siedząc pod ciepłym kocem i pijąc herbatę z sokiem malinowym, pomarańczą i goździkami. Samo oglądanie zdjęć jest dla mnie wielką przyjemnością, potrafię to robić przez cały wieczór.
Głównym celem minionych wakacji była Lizbona. Nie obyło się też oczywiście bez nowych doznań kulinarnych. Chcieliśmy się przede wszystkim nasycić rybami i owocami morza (a właściwie oceanu ;)). Udało mi się nawet spełnić jedno z marzeń, a mianowicie ugotować coś na miejscu, z lokalnych świeżych składników. Dziś jednak chciałam przedstawić przepis na zapiekankę, którą przygotowałam już w Polsce, ale z ryby, kupionej jeszcze w Portugalii. Razem z  kilkoma butelkami wina, oliwy, no i oczywiście sardynek przywieźliśmy bacalhau. Bacalhau to suszony i solony dorsz - narodowy przysmak Portugalczyków. Czemu przyjął się u nich akurat suszony i solony? A to dlatego, że jedzono go tak dużo, że musiano go sprowadzać z norweskich łowisk i aby przetrwał transport, moczono go w morskiej wodzie i suszono na słońcu. Jest to zwyczaj sięgający już kilkuset lat.
W każdym markecie w Portugalii można znaleźć wielkie płaty tego smakołyku, a zapach tej ryby jest tak charakterystyczny i intensywny, że nie miałam problemu z jej odnalezieniem w sklepie ;) A oto ona w całej swej okazałości:




Wariantów przygotowania bacalhau jest mnóstwo, najbardziej charakterystyczny to grillowany dorsz z oliwą i czosnkiem, ale ja wybrałam opcję nieco ciekawszą, którą jedliśmy pewnego wieczoru w jednej z knajpek Alfamy, czyli najpopularniejszej dzielnicy Lizbony. Moja wersja to bacalhau com natas - zapiekany dorsz ze śmietaną i ziemniakami.  Tak wyglądał oryginał zjedzony przez nas w Lizbonie:


A tak wyglądała moja domowa wersja bacalhau:


W Polsce dorsz także jest bardzo popularną rybą, ale my mamy to szczęście, że jest go u nas pod dostatkiem i nie musimy go aż tak konserwować. Do tej zapiekanki oczywiście możemy dodać naszego świeżego lub mrożonego dorsza. Będzie ona wówczas równie dobra, chociaż może brakować jej pewnego posmaku charakterystycznego dla bacalhau.

Przejdźmy teraz do przepisu...

Potrzebne będą (na 2 osoby):
  • 0,5 kg dorsza bacalhau (w polskich warunkach może być oczywiście świeży płat z dorsza)
  • 1 cebula
  • 0,75 kg ziemniaków
  • 400 g gęstej śmietany
  • 2 ząbki czosnku
  • natka pietruszki
  • garść czarnych oliwek
  • 2 jajka na twardo
  • sól, pieprz
  • oliwa z oliwek do smażenia
Wykonanie:
Dorsza moczymy w wodzie przez co najmniej 24 godziny, a nawet 2 dni, zmieniając co kilka godzin wodę (nasz świeży dorsz oczywiście nie wymaga tej czynności), następnie kroimy w kawałki. Ziemniaki obieramy, kroimy w drobną kostkę, albo trzemy na tarce. Cebulę kroimy w plasterki, a czosnek w kosteczkę, po czym i cebulę i czosnek podsmażamy na oliwie. Dodajemy kawałki dorsza i ziemniaki. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. Dolewamy trochę wody i dusimy na średnim ogniu. Gdy ziemniaki będą zadowalająco miękkie, ale nie rozgotowane zdejmujemy z ognia, mieszamy ze śmietaną i wlewamy do naczynia do pieczenia. Z wierzchu posypujemy oliwkami i układamy pokrojone dowolnie, gotowane jajka. Zapiekamy ok. 20 minut. najlepiej na termoobiegu w 180 st.C. Po wyjęciu posypujemy natką pietruszki i gotowe.


Na deser jeszcze kilka wspomnień z wakacji :)








Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz