środa, 9 kwietnia 2014

Ragù alla bolognese


Uświadomiłam sobie, że na moim blogu nie ma jeszcze ani jednego przepisu na sos do pasty... Wydało mi się to nieco dziwne zważywszy na fakt, że od dzieciństwa byłam nazywana "kluskową dziewczyną" ;). Makaron wręcz uwielbiam!
Nie będę zapewne zbyt oryginalna, jeśli dodam, iż uwielbiam także kuchnię włoską. Jednak dopiero odkąd pierwszy raz stanęłam na włoskiej ziemi, w mojej głowie zaczęła budzić się "makaronowa inwencja twórcza", a wraz z nią pomysły na różnorakie pasty.
Swój pierwszy wpis o pastach poświęcę klasyce, czyli sosowi bolońskiemu. Zaznaczam jednak, że rozumiem pod tym pojęciem coś innego niż tylko sos pomidorowy i mięcho - dlatego też dążyłam do maksymalnego zbliżenia się do oryginału.
Wyjątkowo starałam się tu trzymać przepisu, gdyż każdy ze składników jest o tyle ważny, że dość wydatnie wnosi coś niepowtarzalnego do ogólnego smaku potrawy. Problem z dostępnością w Polsce może sprawić jedynie pancetta, czyli rodzaj włoskiego, suszonego boczku. Gdy go nie mam, zadowalam się wędzonym polskim boczkiem, pokrojonym w cienkie plasterki.
Mój ulubiony przepis na ragù alla bolognese pochodzi z książki A. Copplaro-Nowell "Jak żyć po włosku". Dostałam ją od M. w czasach mojej gorącej fascynacji "la dolce vita" ;). Książka jest raczej z gatunku tych "lekkich, łatwych i przyjemnych", muszę jednak przyznać, że znalazłam tam kilka bazowych przepisów kuchni włoskiej, z których korzystam po dziś dzień.
Gwoli przyzwoitości, aby nie wyjść na ortodoksa włoskich kulinariów, na zamieszczonych zdjęciach popełniłam jedno faux pas: sos jest zaserwowany ze spaghetti, natomiast tradycyjnie we Włoszech ragù alla bolognese podaje się zwykle z tagliatelle... :-)
Mimo wszystko jednak, moje szczęście nie miało granic, gdy kiedyś, podczas drugiego pobytu we Włoszech, spróbowałam takiego ragù w jednej z knajpek i okazało się, że ono naprawdę smakowało tak jak to moje. :) A zatem, do dzieła!

 Potrzebne będą (na 2 osoby):
  • oliwa z oliwek
  • 50 g pancetty, albo cienkich plasterków wędzonego boczku pokrojonych w kostkę
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 marchewki
  • 1 mała czerwona cebula
  • 250 g mielonej wołowiny
  • pół lampki wina (autorka zaleca białego, ale ja wolę czerwone)
  • 400 ml passaty pomidorowej
  • sól i pieprz do smaku

Wykonanie:
W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę z boczkiem i smażymy, aż stanie się przeźroczysty. Potem dodajemy pokrojone w dość drobną kosteczkę warzywa. Gotujemy wszystko na średnim ogniu przez 5 minut, po czym dodajemy wołowinę i tak dalej gotujemy przez siedem minut, aż do dolania wina.  Kiedy wino wyparuje, dodajemy passatę i gotujemy na wolnym ogniu przez godzinę. Na koniec przyprawiamy solą i pieprzem. Podajemy ze swoim ulubionym makaronem ugotowanym oczywiście al dente.
Smacznego!


2 komentarze:

  1. A dlaczego gotujemy aż godzinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest wołowina, ale oczywiście gdybyśmy dodali wieprzowiny lub drobiu to gotuje się krócej:)

      Usuń