niedziela, 27 kwietnia 2014

Co by tu zjeść na śniadanie...


Poranny, niedzielny głód... Jeden z najlepszych aktywatorów szybkiego działania i kreatywności. Jeśli nie wiecie, co zrobić z zeschniętym chlebem lub bułką, to zawsze można je podpiec. Wówczas wychodzą przepyszne, aromatyczne grzanki. W dodatku szybkie... ;)
Na załączonym obrazku wystąpiły grzanki (czytaj "odświeżone bułki") z szynką, serem i jajkiem. Może to być (uprzedzając pytania) każdy ser, każda szynka i każde jajko.
W tym przypadku użyto:
  • zeschniętej bagietki pokrojonej wzdłuż na cieńsze kromki,
  • masła,
  • szynki włoskiej prosciutto,
  • sera pleśniowego,
  • jaja przepiórczego,
  • rukoli (jak pewnie zauważyliście, ciągle piszę o rukoli. Po prostu lubię ją najbardziej ze wszystkich zielenin tego typu, ale można posypać też rzeżuszką, kiełkami, roszponką, albo szczypiorkiem etc).
Wykonanie:
Pieczywo smarujemy masłem, układamy po kolei warstwy sera, szynki i wbijamy jajko. Wkładamy do rozgrzanego do 200 st. piekarnika (termoobieg 180 st) i pieczemy odkryte ok 10 min (musimy obserwować, czy ścinają się jajka). Po wyjęciu z piekarnika posypujemy zieleniną, ewentualnie solimy, ale trzeba uważać, bo prosciutto jest dość słone. Zamiast piec jajko, możemy je też usmażyć (sadzone) albo ugotować w wodzie (z dodatkiem octu i soli) bez skorupki (jajko w koszulce). Gdy wybierzemy opcję "w koszulce", nazywa się to wtedy jajkiem po benedyktyńsku. Smacznego!

sobota, 19 kwietnia 2014

Żurek na zakwasie

Wielkanoc tuż, tuż. Dlatego też postanowiłam nadać temu wpisowi nieco świąteczny charakter. Chcę się z Wami podzielić przepisem na żurek, który - jak najbardziej - może być też wielkanocnym. Zakwas na żurek kupiłam gotowy, ale postanowiłam sobie, że następnym razem nauczę się go robić sama. Podobno jest to bardzo proste, tylko czasochłonne. Trzeba po prostu poczekać kilka dni na efekt. (Oczywiście, jeśli kiedyś uda mi się eksperymentalnie tę teorię potwierdzić, nie omieszkam się pochwalić autorskim zakwasem :-) ). Biała kiełbaska najlepsza będzie surowa. Ja mam to szczęście, że mieszkam w pobliżu bardzo dobrego sklepu mięsnego. Tak więc poszukajcie surowej, warto! ;) A teraz do dzieła!


Potrzebne będą (na garnek dla większej rodziny):
  • 1 kg białej kiełbasy surowej
  • 30 dag boczku wędzonego (można też dodać wędzoną kiełbasę i szynkę)
  • 0,5 l zakwasu na żurek
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • pieprz ziarnisty
  • majeranek
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • śmietana do zupy ok. 75 ml (pół małego kubeczka)
  • łyżka mąki pszennej
  • 4 ziemniaki (opcjonalnie)
  • 2 łyżki startego chrzanu
  • sól, pieprz
  • jajko na twardo (ilość zależna od ilości członków rodziny)
Wykonanie:
Do garnka wlewamy 3l wody i zagotowujemy z kiełbasą, czosnkiem, przypieczonymi połówkami cebuli, listkiem laurowym, zielem angielskim i pieprzem.


Białą kiełbasę po zagotowaniu powinno się trzymać ok. 20 min na bardzo wolnym ogniu, praktycznie parząc, a nie gotując. W międzyczasie na patelni podsmażamy boczek pokrojony w kosteczkę i wrzucamy do garnka.



Po 20 min wyjmujemy białą kiełbasę, obieramy ze skórki i kroimy na dowolnie wybrane przez nas kawałki. Można zostawić też sobie całą kiełbasę. W tym czasie wielbiciele ziemniaków mogą wrzucić pokrojone i obrane ziemniaki i gotować, aż będą miękkie. Pod koniec gotowania powoli wlewamy dobrze wymieszany zakwas, ciągle mieszając. Również zagotowujemy, przyprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Żurek powinien być zawiesisty. Dodajemy chrzan i doprawiamy śmietaną wymieszaną z mąką i szczyptą soli. Zanim wlejemy śmietanę do zupy, dodajemy do niej kilka łyżek gorącego wywaru, żeby śmietana się nie zważyła. Powoli wlewamy do zupy i zagotowujemy. Podajemy z jajkiem na twardo i ewentualnie chlebem. Gotowe! :)



Życzę Wam dobrych i błogosławionych Świąt Zmartwychwstania oraz smacznego żurku na śniadanie wielkanocne!!!

Pączek

środa, 9 kwietnia 2014

Ragù alla bolognese


Uświadomiłam sobie, że na moim blogu nie ma jeszcze ani jednego przepisu na sos do pasty... Wydało mi się to nieco dziwne zważywszy na fakt, że od dzieciństwa byłam nazywana "kluskową dziewczyną" ;). Makaron wręcz uwielbiam!
Nie będę zapewne zbyt oryginalna, jeśli dodam, iż uwielbiam także kuchnię włoską. Jednak dopiero odkąd pierwszy raz stanęłam na włoskiej ziemi, w mojej głowie zaczęła budzić się "makaronowa inwencja twórcza", a wraz z nią pomysły na różnorakie pasty.
Swój pierwszy wpis o pastach poświęcę klasyce, czyli sosowi bolońskiemu. Zaznaczam jednak, że rozumiem pod tym pojęciem coś innego niż tylko sos pomidorowy i mięcho - dlatego też dążyłam do maksymalnego zbliżenia się do oryginału.
Wyjątkowo starałam się tu trzymać przepisu, gdyż każdy ze składników jest o tyle ważny, że dość wydatnie wnosi coś niepowtarzalnego do ogólnego smaku potrawy. Problem z dostępnością w Polsce może sprawić jedynie pancetta, czyli rodzaj włoskiego, suszonego boczku. Gdy go nie mam, zadowalam się wędzonym polskim boczkiem, pokrojonym w cienkie plasterki.
Mój ulubiony przepis na ragù alla bolognese pochodzi z książki A. Copplaro-Nowell "Jak żyć po włosku". Dostałam ją od M. w czasach mojej gorącej fascynacji "la dolce vita" ;). Książka jest raczej z gatunku tych "lekkich, łatwych i przyjemnych", muszę jednak przyznać, że znalazłam tam kilka bazowych przepisów kuchni włoskiej, z których korzystam po dziś dzień.
Gwoli przyzwoitości, aby nie wyjść na ortodoksa włoskich kulinariów, na zamieszczonych zdjęciach popełniłam jedno faux pas: sos jest zaserwowany ze spaghetti, natomiast tradycyjnie we Włoszech ragù alla bolognese podaje się zwykle z tagliatelle... :-)
Mimo wszystko jednak, moje szczęście nie miało granic, gdy kiedyś, podczas drugiego pobytu we Włoszech, spróbowałam takiego ragù w jednej z knajpek i okazało się, że ono naprawdę smakowało tak jak to moje. :) A zatem, do dzieła!

 Potrzebne będą (na 2 osoby):
  • oliwa z oliwek
  • 50 g pancetty, albo cienkich plasterków wędzonego boczku pokrojonych w kostkę
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 marchewki
  • 1 mała czerwona cebula
  • 250 g mielonej wołowiny
  • pół lampki wina (autorka zaleca białego, ale ja wolę czerwone)
  • 400 ml passaty pomidorowej
  • sól i pieprz do smaku

Wykonanie:
W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę z boczkiem i smażymy, aż stanie się przeźroczysty. Potem dodajemy pokrojone w dość drobną kosteczkę warzywa. Gotujemy wszystko na średnim ogniu przez 5 minut, po czym dodajemy wołowinę i tak dalej gotujemy przez siedem minut, aż do dolania wina.  Kiedy wino wyparuje, dodajemy passatę i gotujemy na wolnym ogniu przez godzinę. Na koniec przyprawiamy solą i pieprzem. Podajemy ze swoim ulubionym makaronem ugotowanym oczywiście al dente.
Smacznego!